Brak wyników

Liderzy biznesu

13 października 2018

NR 2 (Czerwiec 2018)

Kierunki rozwoju polskiej branży leasingowej i wektor ewolucji krajowej przedsiębiorczości

280

Na Forum Leasingu rozmawiamy z Beatą Konecką Wiceprezes Zarządu ING Leasing, Radosławem Kuczyńskim, Prezesem Europejskiego Funduszu Leasingowego oraz Marcinem Balickim, Prezesem Millenium Leasing.

Właśnie zakończył się panel dotyczący elektromobilności. Jakie najważniejsze kwestie zostały tam poruszone w kontekście tego zagadnienia? Od czego według Państwa powinniśmy zaczynać, mówiąc o elektromobilności?

Beata Konecka, ING Leasing (BK): Dziś dość intensywnie rozmawialiśmy o polskim rynku. Wiemy, że w 2017 r. liczba nowych i zarejestrowanych pojazdów elektrycznych przekroczyła tysiąc sztuk. Natomiast według strategii rządu do 2025 r.
takich samochodów na naszych drogach powinno jeździć ponad milion. Głównym tematem naszej dyskusji były sposoby, które mogłyby pomóc nam osiągnąć taką liczbę. Mówiliśmy o głównych wyzwaniach, w tym wyzwaniach dla branży leasingowej. Zastanawialiśmy się, jak spowodować, aby leasing pojazdów elektromobilnych był dostępny dla naszych klientów. Elektromobilność wiąże się bowiem z nieprzewidywalną jeszcze dziś wartością rezydualną. Należy wyraźnie zaznaczyć, że nie jest to zadanie tylko i wyłącznie dla firm leasingowych. Dużą rolę odegrać powinni również dostawcy, importerzy oraz dilerzy samochodowi. 

Dlaczego wartość rezydualna stanowi taki problem w przypadku samochodów elektrycznych?

Marcin Balicki, Millenium Leasing (MB): Wartość rezydualna stanowi problem, ponieważ postęp technologiczny jest tak intensywny, że samochody elektryczne bardzo szybko się starzeją. Jednak badania, które były prezentowane podczas panelu, pokazują, że rozbieżność między wartościami rezydualnymi samochodów elektrycznych a pewnymi klasami samochodów konwencjonalnych wcale nie jest tak duża. Rozmawialiśmy dziś także o tym, że to, co dzieje się na świecie wokół silników Diesla, może spowodować, że wartość rezydualna takich samochodów bardzo szybko stanie się ryzykiem, wyzwaniem, którego dzisiaj jeszcze nie widzimy w naszych statystykach. 

Myślę, że wartość rezydualna samochodów elektrycznych jest niewątpliwie problemem, ale zdecydowanie nadto demonizowanym.

Dla nas najważniejsza jest całościowa ocena transakcji. Bierzemy pod uwagę nie tylko wartości rezydualne, ale także ryzyko związane z klientem czy jego sytuacją finansową.

Zgodzimy się zatem co do tego, że wartość rezydualna nie jest kluczową barierą rozwoju elektromobilności w Polsce?

MB: Tak, mówimy o tym, że samochody elektryczne mają dziś wysoką wartość jednostkową. Postęp technologiczny, szczególnie jeśli chodzi o wydajność baterii, spowoduje, że już za dwa lata nowe modele będą znacznie bardziej funkcjonalne niż te, które są produkowane dzisiaj. I to wywołuje szybkie moralne starzenie się tego typu samochodów. Nie jest to dziś oczywiście produkt masowy. Natomiast jeszcze raz powtórzę, że z punktu widzenia firm leasingowych istotna jest całościowa ocena ryzyka transakcji, a nie tylko jednego czynnika, czyli wartości rezydualnej.

Radosław Kuczyński, EFL (RK): Nasza branża może odegrać dużą rolę, jeśli chodzi o przejście w kierunku elektromobilności. Dziś samochody elektryczne są drogie w zakupie, ale w użytkowaniu znacznie tańsze od aut z napędem konwencjonalnym. W związku z tym, jeżeli sfinansujemy ten samochód za pomocą leasingu, to użytkownik wygeneruje spore oszczędności, korzystając z produktu. I to jest naturalna motywacja do tego, żeby przejście w kierunku elektromobilności ściśle wiązało się z instrumentami finansowymi.

Czy nie mówimy o elektromobilności w Polsce trochę przedwcześnie? Jak wiemy, sieć szybkiego ładowania samochodów jest mikroskopijna. Czy cały proces dopiero się u nas rozpoczyna?

RK: To prawda, że infrastruktura jest na etapie rozbudowy. Wiemy natomiast, że firmy, które sprzedają dziś energię elektryczną, są bardzo mocno zaangażowane w różnego rodzaju inicjatywy i w krótkim czasie mogą uruchomić dosyć gęstą sieć ładowania. Wiele się dzieje w tym zakresie. We wspomniane projekty zaangażowane są również firmy leasingowe, które są w pełni gotowe, aby dofinansować punkty ładowania dla klientów, jeśli tylko mają taką potrzebę.

Należy jasno powiedzieć, że zdecydowanie jesteśmy w powijakach, zarówno jeśli chodzi o regulacje, zachęty do zakupu aut, jak i infrastrukturę. Ale musimy o tym rozmawiać i dążyć do poprawy. W przeciwnym razie podejmujemy ryzyko jako kraj, że staniemy się skansenem Europy, gdzie wszyscy dookoła będą jeździli samochodami elektrycznymi, a u nas na drogach zobaczymy jedynie stare diesle sprowadzane za bezcen zza granicy. Naszą rolą jako branży leasingowej jest to, żeby nie dopuścić do takiej sytuacji.

Pojawia się zatem pytanie, co w najbliższym czasie można realnie zrobić. Kto miałby inwestować w rozwój sieci ładowania? Potencjalni inwestorzy czekają raczej na moment, w którym na rynku znajdzie się już taka liczba samochodów elektrycznych, że otwarcie jakiejś sporej sieci ładowarek będzie przynosić wymierne zyski.

Z drugiej strony, dopóki nie będzie sieci ładowarek, nie będzie masy samochodów elektrycznych. Podobnie jak w wielu innych krajach, u nas również nie obędzie się raczej bez pewnych zachęt i motywacji ze strony rządu. 

Właśnie. Mamy przecież rządowy program elektromobilności. Jak Państwo oceniacie rolę tegoż programu?

BK: To tylko bardzo mały krok do przodu. Kierunek jest z pewnością właściwy, ale działania powinny być zdecydowanie bardziej intensywne.

Nazywając rzeczy po imieniu, w ramach wspomnianego programu nie uświadczymy żadnych zachęt do tego, żeby jeździć samochodem elektrycznym. Brakuje zatem podstawowego aspektu.

BK: Tak. Pada tam propozycja zerowej akcyzy, ale to nie wystarczy. Podczas dzisiejszych dyskusji doszliśmy do wniosku, że za mało obserwujemy kraje nas otaczające. Moglibyśmy wykorzystać dobre wzorce z krajów skandynawskich, Wielkiej Brytanii, czy nawet z Francji. Wiemy przecież, które z motywatorów przyniosły tam wymierny skutek, a które w ogóle nie zostały docenione przez klientów.

Nie rozwiniemy tego rynku, jeśli nie przygotujemy całego pakietu korzyści dla kierowców samochodów elektrycznych, ponieważ na samym końcu użytkownikowi musi opłacać się korzystanie z pojazdu elektrycznego czy hybrydowego.

RK: W rządowym programie brakuje przede wszystkim konkretnych, wymiernych w aspekcie finansowym zachęt.

Jeśli mówimy o rozwoju rynku samochodów elektrycznych w Polsce, a także bierzemy pod uwagę nasze rynkowe realia i niewielkie wsparcie rządowe, to kiedy ma szansę nastąpić elektryfikacja motoryzacji w Polsce?

RK: My cały czas wierzymy w cel miliona samochodów elektrycznych w 2025 r. Pytanie, jak długo będziemy jeszcze wierzyć.

MB: W rzeczywistości bardziej realnym scenariuszem jest chyba ten, o którym wspominaliśmy wcześniej. Nadal będziemy dojeżdżać wyeksploatowane samochody z rynków zachodnich, a pełne przejście na elektromobilność opóźni się o 10-15 lat. 

RK: Uważam, że elektromobilność jest tylko jednym ze zjawisk, które w bardzo istotny sposób mogą zmienić obraz rynku motoryzacyjnego i rynku leasingu. To, na co zwracaliśmy dziś uwagę, to również technologia pojazdów autonomicznych, nie tylko w segmencie samochodów osobowych, ale także w transporcie ciężkim. Wydaje mi się, że to jest potencjalnie duże zagrożenie strategiczne dla branży TSL w Polsce. Mamy pewien moralny dług, ponieważ korzystaliśmy z rozwoju tej branży w ostatnich latach.

Powinniśmy lobbować za tym, aby Polska była pierwszym krajem w Unii Europejskiej, w którym pojazdy autonomiczne pojawią się na drogach, po to, aby zachodnie koncerny motoryzacyjne chciały u nas testować tę technologię, żeby polscy przewoźnicy jako pierwsi mieli dostęp do tego typu pojazdów. Potencjalne wprowadzenie tego typu samochodów w transporcie ciężkim na masową skalę jest wielkim strategicznym zagrożeniem dla całej branży, która generuje dzisiaj ponad 3% PKB.

Należy jasno powiedzieć, że zdecydowanie jesteśmy w powijakach, zarówno jeśli chodzi o regulacje, zachęty do zakupu aut, jak i infrastrukturę. Ale musimy o tym rozmawiać i dążyć do poprawy. W przeciwnym razie podejmujemy ryzyko jako kraj, że staniemy się skansenem Europy, gdzie wszyscy dookoła będą jeździli samochodami elektrycznymi, a u nas na drogach zobaczymy jedynie stare diesle sprowadzane za bezcen zza granicy. Naszą rolą jako branży leasingowej jest to, żeby nie dopuścić do takiej sytuacji. 

Co, poza elektromobilnością, w tej chwili najbardziej interesuje branżę leasingową?

RK: Zdajemy sobie sprawę, że robotyzacja czy automatyzacja wystąpi również w innych obszarach gospodarki, nie tylko w obszarze samochodów. Jest to ogromna szansa dla rynku, ponieważ ktoś będzie musiał te wszystkie roboty czy maszyny sfinansować.

Pomimo wyzwań dotyczących elektromobilności, które nas czekają, to jednak przed naszą branżą rysują się duże szanse rozwoju, szczególnie w Polsce, gdzie w obszarze robotyzacji i automatyzacji pozostaje jeszcze dużo do zrobienia.

Jak bardzo rynek jest nasycony produktami leasingowymi? Czy jest w pełni dojrzały?

MB: Polski rynek jest bardzo dojrzały. Powiedziałbym nawet, że nie ma drugiego takiego rynku w Europie, którego portfel leasingowy jest porównywalny z portfelem kredytów inwestycyjnych w bankach. Od czasu transformacji branża wykonała ogromną pracę. 

Firmy, które reprezentujecie, konkurują ze sobą. Co w tej chwili jest sednem wyścigu pomiędzy firmami leasingowymi? Czym walczycie o klienta? 

MB: Paradoksalnie najchętniej mówimy o tym, co nas łączy, niż o tym, czym ze sobą konkurujemy. W ramach Związku Polskiego Leasingu próbujemy znaleźć wspólną płaszczyznę w zakresie digitalizacji leasingu. Wierzymy w to, że oprócz tych wszystkich obszarów, w których na co dzień staramy się konkurować, jest też wiele rzeczy, które, robiąc wspólnie, zr...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy