Brak wyników

Mobilność

12 października 2018

NR 1 (Luty 2018)

Leasing dla MŚP: co powinien wiedzieć przedsiębiorca?

266

Coraz więcej osób prowadzących małe i średnie firmy wybiera leasing. Jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu był on domeną wyłącznie dużych i stabilnych przedsiębiorstw o wysokich dochodach. Wymagał płacenia wysokich rat, opłacał się jednie najbogatszym. Wprowadzenie na rynek nowych, bazujących na wartości rezydualnej produktów w formie leasingu z niskimi ratami dało nowe możliwości – zwłaszcza mikroprzedsiębiorcom. Dziś właściwie każdy, kto prowadzi działalność i ma z niej regularne dochody, może zastanawiać się nad takim rozwiązaniem. Na co powinniśmy zwrócić uwagę, decydując się na tak modny ostatnio leasing z niskimi ratami? O tym będzie poniższy raport.

Samochód, do dziś przez wielu jeszcze tratowany jako droga inwestycja na lata, stał się wreszcie tym, czym być powinien – użytecznym narzędziem, z którego można korzystać, nie rujnując budżetu i które co kilka lat można wymieniać na nowe – albo z niego zrezygnować, gdy stanie się za drogie lub niepotrzebne. Ułatwiają to nowoczesne produkty finansowe, dzięki którym co miesiąc można płacić za pojazd niskie raty, a pod koniec umowy zadecydować o jego dalszym losie. W ostatnich latach zyskuje na popularności finansowanie z rynkową wartością końcową. 

Dziś każdy liczący się na rynku producent samochodów ma w ofercie leasing z niskimi miesięcznymi ratami. Chodziło o stworzenie alternatywy dla kredytów bankowych i zmniejszenie kosztów mobilności firm. Dla firm leasing stał się podstawą finansowania samochodów. Początkowo dotyczył tylko dużych przedsiębiorstw. Dziś dostępny jest nawet dla osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą. W zmieniającym się świecie tak modnych ostatnio start-upów i mikroprzedsiębiorstw bardzo istotna stała się również możliwość elastycznego korzystania z samochodu. Co zrobić, by użytkowanie auta nie rujnowało portfela niewielkiej firmy? Potrzebny jest kontrakt niezobowiązujący do ponoszenia wysokich opłat i umożliwiający szybką rezygnację z samochodu w razie zmniejszenia przychodów. Minimum zobowiązań zapewniłby nam wynajem. Do wynajmu zaś upodobnił się leasing z niską ratą. W praktyce może ta rata być nawet dwukrotnie mniejsza niż w przypadku klasycznego leasingu.

Celem istnienia nowoczesnych produktów leasingowych jest obniżenie całkowitych kosztów użytkowania samochodu, czyli TCO (Total Cost of Ownership) – o czym szerzej za chwilę. Niskie raty są jednym z najważniejszych elementów minimalizacji wydatków, ale nie jedynym. – W leasingu i kredycie z rynkową wartością końcową co miesiąc spłacamy tylko zakładaną utratę wartości samochodu w okresie umowy, a nie jego całą wartość. Na koniec umowy można oddać pojazd i w razie potrzeby od razu wybrać nowy model. Razem z oferowanymi z takim leasingiem pakietami przeglądów serwisowych oraz pakietowymi ubezpieczeniami otrzymujemy rozwiązania zapewniające mobilność – wyjaśnia Michał Dyc, dyrektor Sprzedaży Detalicznej w Volkswagen Financial Services.

Jak działa leasing z niską ratą?

Przez kilka lat – na przykład trzy albo cztery – nabywca spłaca część wartości pojazdu, a potem może zadecydować, czy oddać samochód, bo taką możliwość gwarantuje leasingodawca, czy jeździć nim przez dalsze lata i spłacić resztę jego wartości jednorazowo.

Oddając samochód, możemy zakończyć umowę lub przesiąść się do kolejnego auta. Większego lub mniejszego, droższego lub tańszego. Dopasowanego do naszych zmieniających się potrzeb. 

Co zyskujemy? Co kilka lat możemy użytkować nowy, a przez to najnowocześniej wyposażony samochód. Kolejną korzyścią jest fakt, że znów mamy do dyspozycji pojazd objęty gwarancją. Dodatkowe pakiety serwisowe i przedłużone gwarancje sprawiają, że mamy też pełną kontrolę kosztów. Naprawy i serwis mogą być wliczone w ratę. Nie będziemy zatem mieć żadnych dodatkowych wydatków nawet przez cały okres trwania umowy. Naszym zmartwieniem nie będzie też odsprzedaż auta. Oczywiście, mamy taką możliwość –
jeśli wykupimy samochód na własność. Ewentualnie możemy sprzedać trwający jeszcze kontrakt na auto innej firmie. Jeżeli nie chcemy tracić czasu na takie działania na rynku wtórnym, we wszystkim wyręczy nas diler. 

Na tym jeszcze nie koniec zalet leasingu z niską ratą. Kolejną jest to, że nie musimy angażować własnych środków na początku kontraktu. Jeśli tylko pozwala na to kondycja finansowa firmy – w zestawieniu z ceną samochodu, który bierzemy w leasing – opłata początkowa może być zbędna. – Większość nowoczesnych produktów finansowych pozwala nie płacić nic na starcie i wziąć samochód bez opłaty wstępnej. Zależy to oczywiście od producenta i modelu samochodu, ale też od zdolności kredytowej nabywcy.

Jeśli zaś klient chce wpłacić więcej na początku, jeszcze bardziej obniży się jego rata – wyjaśnia Michał Dyc.

Leasing jak wynajem

Zgodnie z Kodeksem Cywilnym leasing jest transakcją polegającą na oddaniu auta w ramach umowy przez leasingodawcę w odpłatne użytkowanie leasingobiorcy. W ramach umowy leasingobiorca zyskuje możliwość korzystania z samochodu bez konieczności kupowania go za własne środki. Właścicielem pojazdu w okresie trwania umowy jest firma leasingowa, ale leasingobiorca ma zagwarantowaną możliwość nabycia auta. – W zamyśle ustawodawcy leasing jest umową mającą doprowadzić do spłaty przez korzystającego 100% ceny nabycia przedmiotu leasingu – wyjaśniał nam Hubert Laszczyk, prezes zarządu w firmie Express. – W ramach umowy wynajmu (najmu, dzierżawy) samochodu najemca z założenia nie dąży do nabycia go, a jedynie do zapewnienia sobie możliwości użytkowania przez ustalony czas. Od strony prawnej największą różnicą jest minimalny czas trwania umowy, który w przypadku leasingu samochodu został ustalony na dwa lata. Umowa wynajmu może natomiast zostać zawarta na dowolny okres, nawet liczony w minutach. 

Nowoczesne produkty leasingowe z niską ratą są zatem pewnego rodzaju hybrydą, łączącą zalety leasingu i wynajmu w jednej umowie. Dają wiele możliwości. Wszystko zależy od sytuacji i oczekiwań podmiotu decydującego się na leasing – w tym również oczekiwanych korzyści podatkowych. Do niedawna eksploatowaliśmy nowe samochody średnio przez pięć do ośmiu lat. Leasing skrócił okres ich użytkowania do ok. trzech lub czterech lat. 

Najnowocześniejsze produkty finansowania oferują nam leasing z wysoką wartością końcową. Oznacza to, że spłacamy tylko faktyczną utratę wartości, by oddać samochód po okresie kontraktu. Przy tego rodzaju umowach jest to najbardziej opłacalne działanie. Leasing, który jest jak wynajem długoterminowy, gwarantuje nam także dodatkowe usługi zawarte w jednej racie. Opłacone w niej może być wszystko oprócz paliwa, a wszelkie ryzyka zostały przeniesione na firmę finansującą. 

Dlaczego nie warto bać się leasingu?

Niektórzy uważają, że samochód trzeba kupić i mieć, by móc poczuć się jego właścicielem. To złudne poczucie stabilizacji nie uwzględnia faktu, że wówczas wszelkie koszty i problemy związane z użytkowaniem pojazdu są po naszej stronie. Silnie zakorzenione w Polsce poczucie konieczności posiadania może mieć zgubne skutki finansowe w przypadku eksploatowania samochodu w mikrofirmie. O ile osobie fizycznej wciąż jeszcze w niektórych sytuacjach i z różnych powodów kupienie samochodu na własność może się w pewnym stopniu opłacać – o tyle w przypadku firm, zwłaszcza tych jednoosobowych – użytkowany w ten sposób samochód może się stać jedynie generatorem kosztów, nie przekładając się na wartości użytkowe. 

Jeśli zależy nam nie tylko na ulgach podatkowych, ale też na stale dostępnej mobilności – leasing z niską ratą wydaje się optymalnym rozwiązaniem. Obawa przed leasingiem miała swoje uzasadnienie, dopóki na rynku nie pojawiły się tanie produkty, w niektórych przypadkach umożliwiające finansowanie za grosze. Kilkaset złotych miesięcznie (bez wstępnych opłat) wystarczy, by móc użytkować objęty pełną gwarancją i pakietami serwisowymi nowy samochód segmentu A. To atrakcyjne rozwiązanie z punktu widzenia comiesięcznej optymalizacji kosztów. 

Koniecznie sprawdź TCO

Dobrym pytaniem przy zawieraniu każdej tego rodzaju umowy jest: ile to wszystko będzie kosztować? Dowiemy się, sprawdzając TCO. Total Cost of Ownership to inaczej całkowity koszt posiadania, a zatem pozyskania, użytkowania i utrzymywania samochodu w ruchu oraz jego sprzedaży. Dokonując wyboru auta, należy pamiętać, że cena jego zakupu wcale nie jest najważniejsza. Koszt utrzymania i wartość, którą osiągnie po kilkuletniej eksploatacji, pokonując kilka, kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy kilometrów, mogą zdecydować o tym, że np. droższy w zakupie fakturowym samochód, po przejściu przez finansowanie i kilkuletnią eksploatację, okaże się finalnie tańszy od tego, który w salonie kosztował mniej.

Total Cost of Ownership to inaczej całkowity koszt posiadania, a zatem pozyskania, użytkowania i utrzymywania samochodu w ruchu oraz jego sprzedaży.

Dzięki TCO dokładnie określimy bieżące i przyszłe wydatki: koszty napraw i przeglądów, zakupu opon i paliwa. Poznamy również koszty pośrednie, nazywane też ukrytymi. Jednym z nich może być np. faktyczny, związany z różnymi opłatami i gwiazdkami, koszt leasingu. Ustalimy nawet faktyczną utratę wartości. Jest to różnica między ceną zakupu a tym, za ile po okresie obowiązywania umowy sprzedamy samochód. Porównując w ten sposób oferty, szybko dowiemy się, która marka, model i instytucja finansująca zapewnią nam najniższy całkowity koszt eksploatacji.

Najważniejszym składnikiem obliczeń jest utrata wartości pojazdu (Wartość Rezydualna), bo może stanowić nawet ok. 40% kosztów użytkowania. Kolejnym jest koszt paliwa, liczony w uśrednieniu na trasie lub w mieście – w zależności od tego, gdzie zamierzamy najczęściej korzystać z samochodu. Można też obliczyć średnią dla wszystkich tych warunków. Różnica w spalaniu rzędu 1 l/100 km po trzech latach i pokonaniu dystansu 120 000 km pozwoli zaoszczędzić ok. 4500 zł. Numerem trzy jest ubezpieczenie, bo taki sam pakiet świadczeń w niektórych firmach może być nawet dwukrotnie droższy. Czwartą pozycją są opony. Kosztują sporo, powinno się je wymienić średnio co 40 000 km. By jeździć skutecznie zimą, potrzebujemy dwóch kompletów. Są gwarancją bezpieczeństwa, mają istotny wpływ na zużycie paliwa. Nie możemy na nich oszczędzać. Kupując te lepsze, obniżamy ryzyko wypadku, utknięcia w zaspie i redukujemy zużycie paliwa. Numer pięć to koszt serwisu, zakupu części zamiennych i eksploatacyjnych. Ostatnia pozycja to inne wydatki, jak rejestracja i obsługa leasingu. 

Rozsądnie wybierz przedmiot leasingu

Mówiąc wprost, kupujmy samochody, na które nas stać i które – w posiadanym, a nie tylko zakładanym budżecie – najlepiej spełnią nasze oczekiwania. Samochody wciąż jeszcze kupujemy emocjonalnie. Są drogie, więc sami siebie przekonujemy, że dokonując tak ważnego wyboru, nie pozwolimy, by kierowały nami emocje. Te dobre intencje zazwyczaj kończą się na wyborze grupy cenowej. Zwieść nas może reklama, miła obsługa w salonie, promocyjna oferta. Najlepszą decyzję podejmiemy z kalkulatorem i wyliczonym TCO w ręku. 

Pewne jest, że sporo możemy zaoszczędzić, jeżdżąc nowym, objętym pełną gwarancją samochodem, nie mając kłopotów przy jego odsprzedaży.

Kupując samochód dla mikroprzedsiębiorstwa, warto dodać jednak odrobinę fantazji, bo nie ma niczego gorszego od jeżdżenia autem, którego zwyczajnie nie lubimy i które się nam nie podoba. Nawet w szaleństwie potrzebna jest odrobina rozsądku. Na odwrót, jak najbardziej, też.

Kontroluj swoje podatki

Leasing to również dobry sposób optymalizacji podatków. Przepisy zezwalają, abyśmy część zobowiązań, które i tak musimy zapłacić w formie podatku, przeznaczyli na finansowanie narzędzia, jakim jest w naszej firmie samochód. Odliczyć możemy zarówno koszty związane z eksploatacją, jak i samym leasingiem, a zatem miesięczne raty i prawie wszystko, co wiąże się z użytkowanym pojazdem, a zatem serwis, części, mycie, parkowanie i tankowanie. 

Podatek VAT można odliczyć w całości, ale tylko w przypadku samochodów wykorzystywanych wyłącznie do działalności gospodarczej. W tym celu składamy odpowiednie oświadczenie w Urzędzie Skarbowym, które zobowiązuje nas do prowadzenia dokładnej ewidencji przebiegu pojazdu. Cały VAT możemy odliczyć również w przypadku samochodów ciężarowych i samochodów konstrukcyjnie przeznaczonych do przewozu co najmniej 10 osób łącznie z kierowcą. W pozostałych przypadkach wolno nam odliczyć 50% VAT-u. Zaletą tego drugiego rozwiązania jest to, że wówczas wolno nam wykorzystywać leasingowany samochód także do celów prywatnych. Naszymi kosztami są zakup, ewentualna opłata wstępna, raty, części, naprawy, remonty i artykuły 
eksploatacyjne.

Samochód w okresie trwania umowy leasingu operacyjnego nie jest zaliczany do składników majątku finansującego, nie obciąża więc jego bilansu jako zadłużenie. VAT płacimy z każdą ratą leasingową. Do kosztów uzyskania przychodu zalicza się całą kwotę raty leasingowej i opłatę wstępną. W przypadku umów leasingu na samochody osobowe o wartości p...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy